30 komentarzy

  1. says:

    25 marca 2015 o 10:05

    Witaj po raz pierwszy :) Fajny wpis, baaardzo ważny, bo przecież nasza dostępność i emocjonalność wobec dziecka jest wyznacznikiem jego „komfortu” życia w przyszłości. Jeśli Cię to zainteresuje, to zapraszam na mój blog. Będę właśnie pisała o więziach i przywiązaniu. Pozdrawiam :)

    • rozamarzy says:

      25 marca 2015 o 10:30

      Dzięki za miłe słowa i witaj w naszych skromnych stronach ;) Z chęcią Was odwiedzę! Dzięki za kontakt, będę zaglądać :)

    • rozamarzy says:

      25 marca 2015 o 22:04

      każdy wypala takie teksty ;) mi się często zdarza powiedzieć coś, czego bym nie chciała. Czasem się zdarzy „uspokój się”, czaasem się zdarzy „no nie płacz”. Nie ma co się zadręczać, ważny jest całokształt ;)

  2. Asia says:

    25 marca 2015 o 11:43

    „Płaczące i rozemocjonowane dziecko potrzebuje POMOCY. Do skutku. Aż nauczy się radzić sobie z emocjami.”
    Tylko co jeśli to płaczące dziecko (3l), mimo moich najszczerszych chęci wyrywa się, ucieka do pokoju i zamyka drzwi. Czy wchodzić? Czy może chce być sama? A może nie powinna? Czy chce się właśnie nauczyć radzić z tymi emocjami sama, czy może właśnie w ten sposób woła o pomoc – takie bezgłośne „pójdź za mną!” ? Ot, taka moja zagwozdka ostatnich dni…

    • rozamarzy says:

      25 marca 2015 o 22:02

      Też o tym myślałam i nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Moja córka, gdy jest zdenerwowana tez czasem idzie do swojego pokoju się położyć. I też zastanawiam się, czy podążać za nią, czy raczej dać spokój. Myślę sobie, że ważne jest to, żeby dziecko w takiej sytuacji wiedziało, że na nie czekamy. Żeby wiedziało, że oferujemy swoją pomoc. A nic na siłę. WIęc może starczy zza drzwi powiedzieć – „gdy będziesz gotowa to przyjdz do mnie”, „czy mogę ci pomóc?”, „chcesz mojej pomocy?” Dziecko ma wiedzieć, że jesteśmy dostępni. I może samo zdecydować, co z tą naszą dostępnością zrobić. Dziecko w takim wieku może przecież mieć ochotę pobyć samo. Ale nie mam jednozncznej rady, ani odpowiedzi. Sama mam dylematy i sama się waham co robić, gdy córka się „chowa” ;)

  3. aprilla says:

    25 marca 2015 o 12:32

    Zgadzam się z „przedmówczyniami”, ale osobiście mam największy problem z tym, co to znaczy pomóc w takiej sytuacji. Siedzenie obok wystarczy? Przytulenie? Pogłaszczenie? Moja teściowa zawsze próbuje odwrócić uwagę – „Popatrz jaka ładna książeczka”. Mnie wydaje się, że to nie rozwiązuje problemu, ale tak na prawdę nie wiem, co robić. Tłumaczenie i wyjeżdżanie z „logiką” jest do luftu. Więc co? Wystarczy być?

    • rozamarzy says:

      25 marca 2015 o 21:57

      Ja nie mam dobrej odpowiedzi na to, co zrobić. Bo każde dziecko i każda sytuacja jest inna. Jednemu wystarczy, że jest się obok, inne dzieco potrzebuje mocnego przytulenia, inne potrzebuje po prostu się wypłakać. Ja akurat nie jestem zwolennikiem odwracania uwagi, bo tak jak napisałaś – to nie rozwiązuje problemu. To takie jakby małe oszukiwanie dziecka i uczenie go, że gwałtowne emocje trzeba szybko „zamazywać”, szybko się ich pozbywać i udawać, ze wszystko jest w porządku. Logika często rzeczywiście nie jest najlepsza – bo do dziecka w emocjach i tak niewiele dociera. Ja staram się przeczekiwać te najgwałtowniejsze emocje, a gdy trochę ochłoną – rozmawiać, przytulać. generalnie – być. I dawać do zrozumienia, że nie wkurza mnie płacz. Że nie wkurza mnie wyrażanie emocji. Można tez nauczyć dziecko rozładowywania złości w inny sposób. Niech tupie nogą, bazgrze, uderza w poduszkę. U nas tupanie nogą działa, bo złość właśnie w nogach siedzi u mojej córki (ona tak twierdzi ;) ). Nie mam recepty, nie mam rady. Ale myslę, że bycie obok i bycie gotowym do pomocy to najlepsze, co możemy zrobić. Dziecko zazwyczaj daje nam sygnały, jakiej pomocy chce.

  4. marta says:

    25 marca 2015 o 13:36

    Pomóc to znaczy co zrobić? Też nie chcę zostawiać synka samego gdy płacze ale nie wiem co dalej. Dzięki za wpis :)

    • rozamarzy says:

      25 marca 2015 o 21:47

      Hmm, nie potrafię jednoznacznie odpisać co to znaczy pomóc. Pomoc może być najróżniejsza. Każde dziecko jest inne i każda sytuacja jest inna. Czasami pomocą będzie zwykłe bycie przy dziecku (bez dotykania, bo dotyk czasem potęguje zdenerwowanie), a czasem pomocą będzie mocne przytulenie, czasem dotknięcie, czasem słowa „rozumiem, że jesteś bardzo zdenerwowana”, czasem stwierdzenie „chcesz sobie popłakać?”, czasem zwyczajne bycie. Pomoc może być najróżniejsza. Byle była pełna akceptacji i zrozumienia. Warto też pogadać z dzieckiem, jak w inny sposób może rozładować złość. Nauczyć, że może wtedy tupać nogą, walić w poduszkę, robić coś, co mu pomoże. Nie wiem czy pomogłam, ale może choć troszkę. Pozdrawiam!

  5. joanna says:

    25 marca 2015 o 15:42

    slowa jak ukojenie. dla matki, ktorej glowa jest rozsadzana codziennym jeczeniem o wszystko… wdech i wydech… uspokoilas mnie, dzieki

  6. says:

    27 marca 2015 o 19:28

    „Dzieci nie płaczą dlatego, że mazgaje, ale dlatego, że więcej czują – głębiej cierpią.”
    Janusz Korczak

    pozdrawiam

    • rozamarzy says:

      29 marca 2015 o 11:39

      Super, chętnie zaglądam do Was ;) Tak na przyszłość tylko (bo widzę, że zaczynasz przygodę z blogowaniem) – czasem przez niektórych takie wrzucanie swoich linków może być odebrane dość negatywnie. Ja się cieszę – bo mogę trafić do przyjaznego miejsca w sieci, ale niektórych bardzo złości reklama ich kosztem ;) Ja też na początku pisania wrzucałam swoje linki gdzieniegdzie, a potem zorientowałąm się, że to trochę takie faux pas ;) Buziaki!

  7. asia says:

    29 kwietnia 2015 o 14:53

    A ja codzień przeżywam histerię kiedy zamykam się w wc. Już mam tak tego dosyć. Nie mogę go wpuścić bo mi włazi na kolana I nie mogę się wtedy skupić. Tragedia. I czasem wołam przestań już płakać przecież jestem tylko w łazience!
    Eh kiedy mu to minie :(

  8. says:

    2 lutego 2016 o 20:28

    Piękny tekst!! Zachwyciłam się. Gratuluję mądrej córeczki. Naprawdę wspaniały wpis. Będę zaglądać częściej – chce się więcej takich tekstów. Dziękuję Ci

  9. Gosia says:

    22 lutego 2016 o 19:53

    Aż mi łzy w oczach staneły – to tak proste i oczywiste, a tak trzeba o to zrozumienie dla swojego dziecka walczyć. Ze sobą i z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *