16 komentarzy

  1. says:

    26 kwietnia 2016 o 12:35

    Ja jestem introwertykiem, zanim się zastanowię, jak powinnam zareagować, jest już pojutrze. :/ Poza tym mam pewne opory – sama nie chcę, by ktokolwiek obcy się do mnie odzywał, a co dopiero zwracał mi uwagę. Z drugiej strony, jak inaczej zmienić świadomość ludzi, którzy nic nie czytają, nie edukują się?
    Kiedyś na bazarku widziałam panią z dzieckiem zwisającym bezwładnie z wisiadła i nie miałam pojęcia, czy i jak zareagować. No i zanim się zastanowiłam, pani zniknęła. Kiedy indziej babka woziła noworodka z foteliku wpiętym w stelaż wózka, przykrytego taką stertą kocyków, że się poważnie zastanawiałam, czy się to dziecko nie udusi. Tak samo – zniknęła, zanim zdążyłam się zastanowić, co zrobić. Nie nadaję się na aktywistkę. ;/

    • Gaba K says:

      27 kwietnia 2016 o 20:09

      Przecież to co pani opisuje nie jest krzywdzeniem dziecka. Wynika z niewiedzy, ale mimo wszystko z miłości: wisiadło, bo producent napisał że najlepsze dla dzieci, kocyk, bo może dziecku zimno. A bicie jest tylko i wyłącznie wyładowaniam własnych frustracji na dziecku.

    • rozamarzy says:

      30 kwietnia 2016 o 00:27

      Ja w opisanych przez Ciebie sytuacjach nie widzę konieczności reagowania. Bo to nie jest krzywdzenie świadome, celowe i jednoznaczne. I faktycznie reakcja może być bliska wtrącaniu się.

      Bicie dzieci to jednak coś innego. To inny kaliber. To jawna przemoc, na którą nie wyobrażam sobie nie reagować.

      • A-Z says:

        14 grudnia 2016 o 22:47

        Byłam kiedyś świadkiem takiej sytuacji. Nad rzeką na trawie siedzi matka z dzieckiem i dziadkiem dziecka(tak uważałam). Dziecko ok 3-4 może 5 miesięcy.Niemiłosiernie płacze. Ubrane jak to zazwyczaj małe dziecko(ja bym jednak tak nie ubrała. W kaftanik, śpiochy, skarpetki, ale bez czapeczki. Głowa łysa jak „kolano” Dodam, że żar się z nieba leje. Dosłownie.Matka w kostiumie spaceruje po plaży kołysząc, a własciwie trzęsąc dzieckiem aby go utulić. Nie zdzierżyłam. Podeszłam i dosłownie kazałam matce wejść w cień-było to nad rzeką i były drzewa, zdjąć skarpetki, śpiochy, przykryć dziecko pieluszką tetrową i położyć na trawie. Proszę mi wierzyć dziecko w kilka chwil uciszyło się i usnęło.Proszę odpowiedzieć czy matka robiła krzywdę dziecku? Jestem pewna, że nieświadomie, ale krzywdziła. Dziecina mogła doznać udaru mózgu.

    • rozamarzy says:

      30 kwietnia 2016 o 00:41

      Dzięki, tekst pisany przez życie ;)

      No niestety reakcji drugiej strony nigdy nie przewidzimy. Raz pewien bijący tata krzyczał na mnie straszliwie po delikatnym zwróceniu mu uwagi. Na szczęście byłam w bezpiecznej odległości ;)

  2. Monika says:

    26 kwietnia 2016 o 19:44

    Ja dwa razy zareagowałam, kilka razy nie. Raz- 4-letnie dziecko uciekło cioci na podwórku (w blokowisku). Ciocia szukała, a jak szukała to dała „klapsa” i zaczęła się drzeć- wiele matek było na podwórku, ale nikt nic nie powiedział. Ja już nie mogłam patrzeć i skomentowałam tylko „dziecko w tyłek bo się nie upilnowało?” Chyba podziałało, bo później widziałam, jak tuliła Małego i coś tam mówiła już spokojniejszym głosem.
    I za drugim razem w podobnej sytuacji- dziecko prawie na ulicę wbiegło, bo matka nie upilnowała. Matka zaczęła się drzeć, doleciał ojciec i dziecko parę razy w tyłek. Serce mnie ścisnęło i zdolałam wykrztusić tylko „dziecko w du*ę bić?” Matka na mnie spojrzała i szybko odeszli… Żałuję, że tak słabo…
    I żałuję, że nie zawsze mam tę odwagę :(.

    • rozamarzy says:

      30 kwietnia 2016 o 00:29

      Ale żąłować nie ma co, czasem trudno o przemyślaną, wyważoną reakcję, gdy emocje są na skraju. Najważniejsze to w ogóle reagować!

  3. Ania says:

    27 kwietnia 2016 o 22:16

    Ja kiedyś zwróciłam uwagę gdy tata nosił dziecko w „wisiadełku”, ale mój mąż mnie zbeształ i powiedział, że nie powinnam tego była robić. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś bił dziecko, ale chyba ten wpis zmobilizuje mnie, żeby to zrobić. Pokłóciłam się też ze swoją szwagierką bo zbyt mocno ją zachęcałam do karmienia piersią i chciałam wytłumaczyć, że na pewno ma wystarczającą ilość mleka, tylko musi często przystawiać córeczkę tzn. kiedy maleńka jest głodna i pokazuje, że chce… i wtedy mi nerwy puściły gdy mówiła moim zdaniem nieprawdziwe rzeczy….(czytałam hafiję, różamarzy, mataja)

    • aneta says:

      28 kwietnia 2016 o 20:47

      To raczej Twoja siostra powinna się na Ciebie zdenerwowac ze do tak osobistej rzeczy się wtracasz Nie wszystkie kobiety karmia piersia I przez to nie sa one gorszymi matkami To jest jej decyzja

      • rozamarzy says:

        30 kwietnia 2016 o 00:37

        Radzenie komuś w dobrej wierze (szczególnie komuś z rodziny) to nie zawsze wtrącanie się). Nikt nie pisze o gorszych matkach, tylko o tym, by rozsiewać prawdziwe informacje o karmieniu. Choć to prawda, że czasem zbyt nachalne namawianie może odnieść skutek przeciwny do zamierzonego.

  4. says:

    28 kwietnia 2016 o 09:23

    Ludzie bardzo różnie reagują na zwrócenie uwagi. Pamiętam taką sytuację: wchodziłam do pracy do przychodni w słoneczny dzień (było z 20 stopni), za mną szła pani z wózkiem, więc przytrzymałam jej drzwi i odruchowo zajrzałam do środka. A tam nie było widać dziecka. za to było słychać że się wierci, gramoli i popłakuje. Mama spokojnie rozebrala się i usiadła, odwróciłam się więc i poradziłam, że może warto rozebrać malucha, bo tu jest bardzo gorąco. Odpowiedziała, że…. nie mój interes jak ona dziecko ubiera. Cóż, poszłam się przebrać i udałam sie do gabinetu, do którego po 10 minutach weszła kobieta z wózkiem – ta sama, którą spotkałam na wejściu. W pierwszej chwili nie poznała mnie w fartuchu, zajęła się wydobywaniem dziecka z kocyka, dwóch czapeczek, kombinezonu, rękawiczek, skarpetek, pajacyka, kaftanika, śpioszków i rajstopek. 2 tygodniowy chłopczyk był rozgrzany, czerwony i spocony. Od nowa zaczęłam rozmowę o ubieraniu dziecka. Pani chyba w tym momencie skojarzyła rozmowę z poczekalni, bo grzecznie wysłuchała i wychodząc ubrała dziecko tylko w połowę warstw, pytając uprzednio „to co mam mu założyć’.
    Wszystko zależy chyba też od tego kto zwraca nam uwagę.

    • rozamarzy says:

      30 kwietnia 2016 o 00:39

      Tak, to prawda, zależy kto i z jakiej pozycji. Faktem jest też to, że ciężko przyjąć krytykę od obcych ludzi, dlatego tak bardzo warto czasem dziesięć razy kombinować jak tu swoje zwrócenie uwagi ubrać w słowa.

      Swoją drogą – z tym polskim przegrzewaniem to czasem naprawdę jest tragicznie :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *