7 komentarzy

  1. says:

    13 kwietnia 2016 o 21:05

    Trafiasz w sedno! Nie rozumiem, jak ludzi mogą łączyć miłość do własnego dziecka (bo wierzę, że je kochają) z jednoczesnym zadawaniem mu bólu fizycznego i psychicznego. Często niszczącego je przez wiele lat. Nie rozumiem i już. A już najbardziej nie rozumiem tłumaczenia, że to dla jego dobra… Rozumiem, można się zezłościć, stracić cierpliwość, nie mieć siły – rozumiem bo też się złoszczę. Ale nic nie usprawiedliwia wyładowania się na bezbronnym dziecku.

  2. Olga says:

    13 kwietnia 2016 o 22:34

    Pani Olu. Od jakiegoś czasu nie mogę pozbyć się wrażenia, że czyta Pani w moich myślach. Dziś rano dokładnie tych samych argumentów użyłam w dyskusji z dyrektorką przedszkola, w którym pracuję. Pani wcześniejszy tekst o „Przedszkolaczku” położył na łopatki wszystkie argumenty o konieczności kontynuowania tradycji śpiewania tej piosenki. Ostatecznie nastał kompromis, śpiewamy z nowym-bliskościowym tekstem :) Pozdrawiam, proszę pisać i inspirować dalej!

  3. says:

    14 kwietnia 2016 o 11:49

    Mnie dziwi fakt, że ludzie się dziwią, ze np słucham tego co córka ma mi do powiedzenia! Nadal spora część społeczeństwa uważa, że „dzieci i ryby głosu nie mają!” :(

    • Magda says:

      14 kwietnia 2016 o 22:19

      U mnie jest to samo. Tez sie dziwia. Ja slucham i odpowiadam zawsze. odkad zaczela corka mowic, po prostu z nia rozmawiam. A niektorzy sie dziwia po co ja o cos pytam, po co powtarzam cos jak do niej mowie… Zdarza mi sie widziec rodzicow ktorzy w ogole nie zwracaja uwagi na dzieko. Dziecko cos mowi, oni nie slysza, nie sluchaja, Pyta o cos, nie wazne, pewnie o cos marudzi. Albo czesto slyszane „no, no!” a przeciez dziecko czesto nie chce abysmy „potaknęli” („no, no” , „tak, tak”) bo ono chce rozmawiac, wymienic z nami kilka slow! To moze niektorym sie wydawac smieszne. Ale dzieci naprawde maja cos do powiedzenia!

      Oh!

  4. Agnieszka says:

    3 listopada 2016 o 13:49

    Rownież mam wrażenie, że czyta mi Pani w myslach. Zgadzam się z wszystkim co Pani napisała i mam identyczne podejście do wychowania dzieci. Wydaje się Pani taką ciepłą normalną babeczką :) Dobrze, że coraz więcej matek i ojców myśli w podobny sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *