6 komentarzy

  1. says:

    1 października 2016 o 09:57

    Olu, wszystko, co piszesz, jest piękne i mądre. Popieram każde zdanie tego posta. Jednak moje dwa lata doświadczenia w przyjmowaniu dzieci na ostrym dyżurze dowodzą, że na nic to się nie zda bez jednej, podstawowej rzeczy: dzieci trzeba wychowywać. Gros dzieci obecnie jest totalnie rozpuszczonych, rodzice nie stanowią dla nich żadnego autorytetu, nie ufają rodzicom, są zupełnie nieposłuszne. Rozumiem, że wizyta u lekarza to dla dziecka stres (chociaż ja akurat nie przeprowadzam żadnych bolesnych procedur, a ciągle pracuję w akompaniamencie dziecięcego wrzasku), ale dziecko, które ufa rodzicom, ma w nich realne oparcie, jest w stanie przez to przebrnąć, mając przy sobie mamę lub tatę (jako lekarz daje z siebie wszystko, tłumaczę, pokazuje, jestem delikatna, mówię przede wszystkim do dziecka, nie do rodzica). Regułą niestety są dzieci, wokół których kręci się cały świat, mają wszystko podsuwane pod nosek, co czyni je psychicznymi kalekami, nie radzą sobie z żadnym stresem (słabo widzę ich dorosłość). Dzieci wychowane i w zdrowej relacji z rodzicami to rzadkość.
    Sama dużo chorowałam i spędziłam wiele tygodni w szpitalu, mając 5- 6 lat. To były jeszcze czasy, kiedy pobyt w szpitalu był dla dziecka zupełną rozłąką z rodzicami, nie było nocowania przy łóżku, chodzenia wspólnie z mamą na badania, nie było telefonów itd. Nie wspominam tego jako jakiejś traumy, po prostu chwilami było nam, dzieciakom w szpitalu, trochę smutno. Mimo wszystko szanowaliśmy personel, słuchaliśmy lekarzy i pielęgniarek. Byliśmy po prostu wychowani, co dziś nie jest oczywiste.

    • Andżelika says:

      21 listopada 2016 o 00:28

      Brzmi to tak jakby nasze pokolenie to wszyscy wychowani, kulturalni ludzie normalnie chodzące :-) Ja będąc dzieckiem około ponad 5 lat miałam w szpitalu oczywiście bez rodziców . Chora psychicznie nie jestem co fakt, ale do dziś pamiętam wredną pielęgniarkę, która na mnie wrzeszczała i tą tęsknotę za rodzicami. Co ciekawe z tego okresu nic innego nie mogę sobie przypomnieć tylko ten szpital. Co do szacunku naszego pokolenia nagminnie spotykam się z chamstwem z ludźmi sporo starszymi ludźmi ode mnie. Pytanie ile z tych kulturalnych ludzi było grzeczne przy rodzicach ze strachu

  2. Darciucha says:

    1 października 2016 o 12:19

    Ślubna Herberta możesz rozwinąć na czym polega ten brak wychowania? Na braku posłuszeństwa? Nieumiejętności radzenia sobie ze stresem?

    • says:

      5 października 2016 o 22:47

      Chodzi mi głównie o szeroko pojęty brak szacunku dla rodziców (przy okazji odbija się to na personelu medycznym); nie słuchanie rodziców – w sensie rodzic mówi coś do dziecka, a ono nawet nie zwraca na to uwagi – nawet na sekundę nie skupia uwagi na rodzicu; wymuszanie nagród i terroryzowanie rodziców. Przez brak wychowania rozumiem też brak samodzielności. Zdaję sobie sprawę, że każde wizyta u lekarza to stres i każde dziecko przeżywa go inaczej (krzycząc, płacząc, trzęsąc się, milcząc), ale nierozpieszczone dzieci, samodzielne adekwatnie do wieku i przede wszystkim ufające i szanujące rodziców przy ich pomocy są w stanie przez to przejść.

      • Andżelika says:

        21 listopada 2016 o 00:36

        Przykre, że nie znając Pani bliżej tych dzieci skreśliła na podstawie zachowań w sytuacji dla, nich bardzo stresujących. Podam przykład córka w wieku 4 lat zrobiła dziką awanturę na mieście rzucała się na podłogę krzyczała kiedy chciałam ją przytulić zaczęła wymachiwać rączkami, że dostałam przez przypadek w buzie. Ludzie patrzyli nie jedna osoba głośno skrytykowała rozpuściła baba bachora to ma. Dziś córka ma 8lat i to był jej jedyny taki napad. Jest pogodną i zrównoważoną dziewczynka. Nie jest rozpuszczona i szanuję mnie i innych. Niestety gdybyśmy spotkali Panią na swej drodze moje dziecko zostały by skreślone z listy grzecznych, wychowanych dzieci.

  3. A-Z says:

    30 grudnia 2016 o 22:36

    Jestem babcią.Zawsze z zaciekawieniem czytam blog „Róża marzy” Moja córka jest psychologiem. Jej sposób wychowywania jest właśnie w tym stylu. Dla mnie jest zupełną nowością i nie ukrywam, że czasami mam wątpliwości, ale efekty mówią o słuszności takiego wychowania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *