8 komentarzy

  1. Agnieszka says:

    14 marca 2016 o 13:46

    A co nauka ma do powiedzenia w przypadku ataków złości u dzieci młodszych niż w poście? Moja najmłodsza ma 13 miesięcy i od niedawna ma typowe ataki 2 latka. Mam pozwalać się jej bić, gryźć i drapać? Bo to ostatnio jej ulubiona forma kontaktu ze mną tatą i rodzeństwem. Ignorować? Czyli dać się okładać? A co ataków w miejscu publicznym, to jak miałam w planach duże zakupy, zawsze zabierałam małe dziecko w nadziei, że w kolejce do kasy z nudów i zmęczenia zrobi taką awanturę, że nas przepuszczą ;-)

    • Joasia J says:

      16 marca 2016 o 07:04

      Podłączam się do pytania bo moja córka ma 14 miesięcy. Nie ma takich akcji jak córka Agnieszki, ale krzyczy, piszczy i się wyrywa gdy jej czegoś zabraniam. Czasami jest to parę sekund po których zachowuje się jak gdyby nigdy nic i zajmuje się czymś innym, a czasami trwa dłużej bo młoda ma „focha”. Nigdy tak się nie zachowywała. Tłumaczę sobie że to „normalne” zachowanie, ale dość kłopotliwe w miejscu publicznym. Ostatnio w jednym sklepie zachowywała się tak że mi wstyd się zrobiło, a dobiła mnie sprzedawczyni. Na moje „przepraszam” usłyszałam „spokojnie, jesteśmy przyzwyczajone” (zabrzmiało „spoko, jestesmy przyzwyczajone do rozwydrzonych, bezstresowo wychowywanych dzieci”). Nie wychowujemy naszej córki „bezstresowo”, zabraniamy, stawiamy granice. Tłumaczę sobie że to było jej pierwsze wyjście bez wózka, na własnych nóżkach, dużo emocji, wszystkiego tyyle…ale ludzie widzą rozhisteryzowane dziecko z którym matka sobie nie radzi. A najlepsze? w następnym sklepie była aniołem, czarowała, śmiała się, robiła papa i dawała rączkę do „cześć” :)))

      • rozamarzy says:

        16 marca 2016 o 22:13

        Uważam, że to naturalne i rozwojowe – dziecko uczy się wyrażać swoje zdanie, swoje niezadowolenie, pokazywać swój sprzeciw – to naturalne dla tego wieku i jeszcze dla wieeelu lat ;)

        Czemu uważasz takie zachowanie za kłopotliwe w miejscu publicznym? To małe dziecko i jego reakcje (płacz, piski, wyrywanie) są zupełnie naturalne.

        Nie lubię określenia „bezstresowe wychowanie” – bo w moim odczuciu takie wychowanie nie istnieje. Dziecko zawsze w życiu doświadcza stresu. Ja jestem zwolennikiem wychowania w szacunku do dziecka, w którym nie pokazujemy dziekcu jakie są granice, czego nie wolno, ale pokazujemy jak jego zachowanie wpływa na innych ludzi i co dla nich znaczy. Zostawiam jednak dużą przestrzeń do wyrażania emocji – dzieci muszą się dopiero nauczyć je rozpoznawać i radzić sobie z nimi.

        Piszesz: „zabraniamy”, „stawiamy granice” – może skupiacie się zbytnio na odgórnych zasadach, zamiast swoich własnych granicach?

        Może najelpszym pomysłem byłoby odrzucić wstyd i zastanowić się jak pomóc dziecku, gdy jest mu trudno? A nie zastanawiać się co pomyśli sptrzedawczyni? ;)

        Ja też ostatio miałam z synkiem kilka takich sytuacji, że byłam zmuszona do wyjścia ze sklepu, bo tak się denerwował. Norma, zupełna norma. Czasem starczy zmienić perspektywę i spróbować spojrzeć oczami dziecka na daną sytuację. I spróbować zrozumieć, ze ono jęczy, piszczy, wyrywa się, bo całym sobą chce pokazać, że coś jest dla niego ważne… A jeszcze nie umie inaczej

    • rozamarzy says:

      16 marca 2016 o 22:03

      Co nauka mówi nie wiem – statystyk takich nie odnajduję, lecz z tego co słyszę, coraz częściej coraz młodsze dzieci miewają takie ataki.

      Ja wychodzę z takiego założenia, że od początku nie pozwalam na bicie siebie, czy innych – zatrzymuję bijącą rękę mówiąc najczęściej „nie chcę tego”, „nie chcę tak” „to boli”. Jednak takie słowa kieruję, gdy bicie nie jest w napadzie i w szale.

      Gdy dziecko ma atak złości i kopie, wierzga, próbuje bić – kładę je na bezpieczne miejsce – np materac, jestem obok, lecz tak by mnie nie dosięgało – nie pozwalam na bicie.

  2. Ewaa says:

    15 marca 2016 o 23:38

    A co w sytuacji, gdy moje 3,5letnie dziecko nie radzi sobie z emocjami i w chwilach złości uderza się pięścią w głowę? Wydaje mi się dość mocno i coraz częściej :(

    • rozamarzy says:

      16 marca 2016 o 22:16

      Sama nie wiem co poradzić. A rozmawialiście o tym? Dlaczego tak robi? Czy sprawia mu to ból?

      Reagujesz jakoś na to, próbujesz zatrzymać? Czy nie da sie raczej ingerować?

      Może jakiś rozsądny psycholog dziecięcy by coś poradził? Moze jakieś jednos spotkanie, chociażby na rozmowę by coś pomogło?

  3. Belle says:

    12 maja 2016 o 22:01

    Dzięki za przypomnienie tego tekstu akurat dzisiaj, po „akcji” z powrotem z placu zabaw. Cały dzień w pracy mnie tak nie zmęczył emocjonalnie i wręcz fizycznie jak właśnie ten powrót…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *