46 komentarzy

  1. m_ysz_ka says:

    1 marca 2016 o 09:59

    :) Mi to wszystko wytłumaczył mój syn lat 4,5: „mamusiu twoje mleko to jest mój ulubiony przysmak” i „nie chcę spać sam, bo by mi było smutno”. No i koniec dyskusji i dylematów ;)

  2. kilo says:

    1 marca 2016 o 11:21

    Może to dziwne pytanie, ale do kiedy spanie z dzieckiem uważane jest za normalne? Samonasuwająca się odpowiedź jest taka, że do kiedy to nam i dziecku się podoba. Czy „normalnym” zatem jest, że dziesięciolatek dzieli łóżko z tatą, a siedmiolatka z mamą i tak praktycznie od urodzenia?

    • Agnieszka says:

      3 marca 2016 o 11:19

      Nie wiem czy to jest normalne, ale dla mnie jest dziwne i niewygodne. Rozumiem potrzeby bliskości małego dziecka, ale takie duże dzieci powinny sie tą bliskością przynajmniej w sensie spania już nasycić. Kiedy moje dzieci mają kilka lat chcę spać z mężem, czyli ich tatą i w końcu mieć łóżko tylko dla nas, bo przez pierwsze lata zawsze dzielimy je z dzieckiem. Coś jest chyba nie tak w relacji rodziców, że wolą mieć obok siebie dorastające dziecko, zamiast partnera. I w tej sytuacji nie jest to dobre dla dzieci.

      • rozamarzy says:

        6 marca 2016 o 22:58

        Dla Ciebie dziwne i niewygodne, a dla wielu rodzin jak najbardziej normalne i właśnie wygodne. Każde dziecko jest inne i nie rozumiem stwierdzenia, że dziecko „powinno się nasycić” bliskością do jakiegoś konkretnego czasu.

        I nie uważam, żeby z rodzicami musiało być coś nie tak, że dzielą łóżko z dzieckiem – taki wybór rodziny i tyle. Relacje z partnerem można budować na inne sposoby.

        CHoć ja bym osobiście takiej decyzji nie podjęła, to dla tamtej konkretnej rodziny, może taki układ jest najlepszy?

  3. says:

    1 marca 2016 o 12:04

    Tak! Dokładnie tak samo jak Ty krzywdzę swoje dziecko! Śpimy w jednym łożku, jak zwierzęta. Karmię piersią i nie daję smoczka. Przytulam i noszę – w chuście, jak dzikuska! Nie daję biszkoptów i gerberków mimo, że ma już 4 miesiące – wymyśliłam sobie, że będę słuchać zaleceń jakiejś WHO i głodzić córkę. A ona tak tęsknie patrzy na kiełbasę… Ba! Znęcam się od urodzenia, bo naraziłam na dwudziestogodzinny poród SN mimo, że mogłam się nie certolić i zażądać cesarki. Nie pomagam też w osiągnięciach rozwojowych, pozwalam żeby było gorsze niż inne – nie podpieram poduszkami, czekam aż sama usiądzie. A synek sąsiadki to już siedzi tak od miesiąca!
    Co to moje dziecko w życiu osiągnie, po takich traumach w dzieciństwie?! ;)

  4. Mama Antosia says:

    1 marca 2016 o 14:27

    Ooo ja bym jeszcze dodala brak kar. Jak to,nie dajesz kar? To jak uczysz dziecko,ze zrobilo cos zle? To jest wychowanie bezstresowe! Ja dostawalam/em kary I nic mi nie bylo. Jak raz dostalam w pupe to nauczylam/em sie ,ze tak nie wolno… I tysiace innych „madrych” komentarzy kiedy mowie,ze u nas kar nie ma I bedzie.

    Ps. Swietny blog,trafilam tu nie dawno ale zostane na dluzej :))
    Pozdrawiam

  5. Laurka says:

    1 marca 2016 o 15:16

    Cieszcie sie mamy swoim karmieniem, a przede wszystkim tym, ze macie ten bezcenny przywilej jakim jest platny urlop macierzynski, ktory wam to umozliwia. Amerykanska Akademia Pediatrii moze zalecac co im sie zywnie podoba. W USA pracujace mamy musza wracac do pracy 6-12 TYGODNI po porodzie. Nie sprzyja to karmieniu piersia i duzo mam nawet nie probuje.

  6. Nela says:

    1 marca 2016 o 17:22

    Przedwczesne rozszerzanie diety, chodzik (NAWET NA 15 MINUT), wisiadło, przegrzewanie, sol i pieprz, danonki, smieci zamiast zdrowego jedzenia. :)

  7. huskyrescue says:

    1 marca 2016 o 18:41

    Dobry wpis! Sama karmię piersią (bez większych problemów) już 7 miesięcy i cieszę się z tego (powiem wprost- bo to tanie i wygodne). Jednak perspektywa karmienia 2 latka mnie przeraża. Napiszę dlaczego i poproszę o krytykę i kontrargumenty :D

    1. Jestem egoistką. Czasem mam ochotę zjeść coś niezdrowego, zakazanego (tatar, krewetki, najbardziej śmierdzące sery pleśniowe świata, prawdziwe sushi i KFC) i napić się wina, szampana, czy głupiej kawy lub kokakoli. Wiem, że można odciągnąc mleko i pić i jeść co się żywnie podoba, ale nie wyobrażam sobie codziennego odciągania mleka laktatorem przez 3 lata.

    2. Mam ochotę na ostry trening, taki kilkugodzinny, ale kwas mlekowy przenika do mleka matki, no i znowu musiałabym odciągać mleko…..

    3. Może nie przeszkadzałoby mi karmienie piersią mojego przedszkolaka, ale na pewno przeszkadzałby mi sposob w jaki na nas patrzy społeczenstwo i nie sądzę, żeby moje dwuletnie aka „mamo daj cyca” dziecko zrozumiało – „a bo oni się nie znają na karmieniu! to normalne!” ono po prostu będzie się czuło oceniane w negatywny sposób- nie jestem psychologiem, ale nie wydaje mi się, żeby z tego wynikło coś dobrego….

    4. Moje dziecko ma już dużo zębów, czasem mnie gryzie do krwi- nie muszę chyba pisać, jak bardzo to boli. Piszesz, że inne ssaki długo karmią piersią. Ja pamiętam jak mój pies- właściwie- suka ;) „oszczeniaczyła się” i pamiętam też jak warczała, lub podgryzała swoje młode, kiedy ją gryzły podczas karmienia. Jesteśmy ludźmi, więc rozumiem, że swojego młodego nie ugryzę, chociaż przyznam bez bicia, że mam na to ochotę. Czy zatem zęby i gryzienie nie jest takim naturalnym ograniczeniem karmienia?
    5. Leki. Nie wszystkie można brać jak się karmi. Co jeśli na bezpieczne przy karmieniu leki ma się uczulenie? Są takie przypadki kiedy nie da się zamienić leku na inny…

    Reasumując, ja po prostu we wszystkim w życiu chcę zachować umiar… Jeśli są kobiety które nie karmią naturalnie i te które karmią do 2-3 roku życia, to ja się chciałabym znaleźć pośrodku. Pozdrawiam wszystkie mamy!

    • Agazwroclawia says:

      1 marca 2016 o 22:47

      No to proszę.
      1. Jak najbardziej możesz śmiało zjeść czasem coś niezdrowego (oczywiście jeśli byś nie karmiła te bym Ci odradzala, ale dziecku bezpośrednio to nie zaszkodzi, N pewno o wiele mniej niż sztuczne karmienie)
      Sery pleśniowe, krewetki i tatar jadłam już w pierwszym m-cu życia (tatar nie bo nienawidze) nie ma ŻADNYCH naukowych przeciwwskazan.
      Ps. Mozesz i piwa czy wina się czasem napić. Po dodatkowe i to zapraszam do dobrych blogi i funpageow pro kp
      2. Na trening możesz się śmiali wybrać dac sobie niezły wycisk. Nic dziecku nie będzie. Ewentualnie zje mniej chętnie choć moja rzucala się na Cyca jak opetana. Ps. Nawet jeśli odciagniesz to kwas mlekowy nada w pokarmu będzie, zniknie wtedy kiedy zniknie z Twojego organizmu.
      3. Dzieci gryzą generalnie tylko w tym momencie , w którym jesteście teraz. Później juz nie. Są o wiele delikatniejsze niż właśnie właśnie okresie od 6-10 max 11mcy.
      4 a w duszy miej społeczeństwo. Jest cholernie zacofane. Jeśli ktoś nie zacznie być innowacyjny nigdy się to nie zmieni.
      5. Znam bardzo niewielka grupę leków których nie wolno przy karmieniu.
      LLL laktacyjne leksykon leków się to jak dobrze pamiętam nazywa. Tam sprawdzić ja za substancję czynna.

    • Poli says:

      2 marca 2016 o 11:17

      1 i 2 możesz od razu wykreślić :) Bądź egoistką, pij colę i kawę, jedz krewetki i sushi – podczas karmienia można!! Co do tatara – niech wypowie się Ola. A, no i wina ponoć też spokojnie możesz się napić, bylebyś odczekała z kolejnym karmieniem jakieś 2 godziny. Nie ma sensu odciągać – wystarczy że alkohol wyparuje z Twojego krwiobiegu.
      Może Ola będzie w stanie podać źródła, ale jestem prawie pewna, że niedawno czytałam (mataja.pl? hafija?), że dowiedziono iż wytworzony w czasie treningu kwas mlekowy nie wpływa znacząco na smak czy „zdrowość” mleka matki, więc ćwicz i karm do woli!

      • rozamarzy says:

        2 marca 2016 o 23:29

        Tak podczas karmienia można praktycznie wszystko :) Byle zdrowo, więc kolę to raz na jakiś czas ;) A lepiej nie ;) Tatar – można. Wino – po skonczonym przez dziecko 6 miesiącu życia można (jeden kieliszek) – tylko trzeba odczekać 2-3 godziny, by alkohol się zmetabolizował.

        TAk, ćwiczyć można, o tym artykuł mamy w ostatnim Kwartalniku Laktacyjnym.

        • Agnieszka says:

          3 marca 2016 o 11:28

          Niby podczas karmienia można jeść wszystko. Tak można, ale to jak zwykle często bywa jest tylko teoria, która nie zawsze i nie u wszystkich sprawdza się w praktyce, niestety. Jak się ma dzieci, które reagują źle-uczuleniami na różne pokarmy, to za przeproszeniem gówno można. Ja się muszę ograniczać żywieniowo 4 raz rzędu, bo choć ani ja a ni mąż alergikami nie jesteśmy, to wszystkie dzieci przez 1 rok, albo dłużej wykazywały objawy uczulenia na podstawowe produkty, czyli mleko, orzechy, kakao, cytrusy, etc. Dodatkowo najmłodsza ma bóle brzucha jak pozwolę sobie na zwykłą czarną herbatę, oraz zachowuje sie jakby była na rauszu, jak pozwolę sobie na zaledwie jedno piwo, więc unikam. Karmię, bo wiem, że to dla niej najlepsze, ale jestem wiecznie sfrustrowana tymi ograniczeniami. Nie jest tak pięknie i prosto jakby sie mogło wydawać.

          • rozamarzy says:

            6 marca 2016 o 22:54

            To prawda, że na każde dziecko dieta mamy może wpłynąć inaczej. Dlatego można wszystko – ale obserwując swoje dziecko. Ja sama przez pół roku byłam na diecie totalnie beznabiałowej, bo u nas akurat alergik.. ALe głoszę wszem i wobec, że można wszystko – OBSERWUJĄC dziecko. Czasem faktycznie nie jest prosto i przyjemnie..można się dobić.. A co do piwa – trzeba odczekać te 3 godziny po wypiciu – wtedy powinno być OK, choć każdy ma inny metabolizm i ttrzeba wszelkie zaleceia dostosować do siebie.

    • says:

      2 marca 2016 o 13:55

      1. i 2. – tak jak Poli napisała, mozna jesc normalnie, jest mnostwo zrodel wyjasniajacych dlaczego dieta eliminacyjna nie ma sensu. Inna rzecz co dla kogo oznacza „normalnie”. Jedzenie rzeczy powszechnie znanych jako niezdrowe jest po prostu niezdrowe hehhehe wiec rozwazylabym tutaj jak bardzo faktycznie „oszczedzasz” dziecko nie karmiac jesli jesz cos niezdrowego. Styl zycia i nawyki zywieniowe i tak przekazujesz. A jak zdarzy Ci sie chlapnac kokakole to dzieciu nic nie bedzie. Alkohol – Hafija rzeczowo wyjasnia jak to jest, polecam.

      Treningi – cwicz! Ja cwicze odkad corka skonczyla 3.5 miesiaca, intensywnie, z bieganiem i, pozniej, z ciezarami wlacznie. Nic sie nie dzieje z karmieniem zlego, Mloda chetnie je podczas treningu i po. Co rozumiesz przez kilkugodzinny trening? Cos typu maraton taneczny, jakies takie warsztaty? To kwestia Twoich sil, o mleko badz spokojna.

      W temacie zebow u mlodziezy – uczysz dziecko nie gryzc, ono doskonale rozumie o co chodzi. :-) Zalezy mu na mleku bardziej niz na gryzieniu. Chociaz starsze dzieci kombinuja z zebami w rozny sposob stymulujac tez tak wyplyw mleka, spokojnie sie to wypracowuje z nimi.

      Przedszkole i negatywny odbior spoleczenstwa – jesli jestes w pelni przekonana, ze karmienie jest ok to wlasciwie decyzja podejmuje sie sama. Jesli odstawiasz bo ludziom sie nie podoba – to znaczy, ze wazniejsze jest co ludzie mowia, i taki przekaz dostaje Twoje dziecio. :-/ Nie mowie, ze to latwe, a ostracyzm spoleczny jest wybitnie dotkliwy. I get it.

      Leki – jak nie ma zmiluj, to nie ma zmiluj. Kwestia do rozwazenia w ilu przypadkach popularnie brane leki sa naprawde konieczne.

      Ach te wyzwania dzieciowe! Pozdrawiam ;-)

    • says:

      2 marca 2016 o 17:16

      popieram Poli :)

      a jesli chodzi o nr.3 i karmiene przedszkolaka- nie musi o tym wiedzic nikt poza rodzina, to zazwyczaj przytulanie raz dziennie w domu przy zasypianiu.

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:37

      Czasem wizja przeraża, bo jest odległa ;) A jak naturalnie do tej wizji dojdziemy, to okazuje się, że nie jest tak strasznie ;)

      1)podczas karmienia można jeść praktycznie wszystko

      2)spokojnie można trenować karmiąc! Poszukaj o tym artykułu w ostatnim numerze Kwartalnika Laktayjnego

      3)społeczeństwo nie musi wiedzieć ;) I zawsze możesz nauczyć dziecko, by nie przejmowało się ocenami innych.

      4) zęby nie są u innch zwierząt ograniczeniem ;) U nas też nie, choć faktycznie, czasem jest nieprzyjemnie ;) CHoć tak naprawdę, to dziecko potrafi ssać bez gryzienia, więc spokojnie może to robić mając zęby.

      5) bardzo mało jest takich leków, naprawdę mało. ALe czasem tak bywa to fakt. Jednak większość dostępnych leków jest kompatybilna z karmieniem, tylko większosć lekarzy o tym nie ma zielonego pojęcia, bo opierają się na wiedzy z ulotek, a nie leksykonach laktacyjnych.

      Pozdrawiam :))

  8. Cwana Mama says:

    1 marca 2016 o 19:29

    A my jeszcze krzywdzimy syna tym że spędzamy razem wszystkie weekendy, zazwyczaj w plenerze, nie na lansie i bansie po uprzednim podrzuceniu dziecka babci :P chadzamy z nim do restauracji, jeździmy na wakacje i jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności jesteśmy uważani za dziwaków i dziwi wszystkich również to że dziecko jest grzeczne i potrafi się w każdym miejscu zachować (no heloł, może dlatego że je tam zabieramy zamiast podrzucać na 24h seans bajkowy u dziadków :D )

  9. Minerwa says:

    1 marca 2016 o 20:11

    Tak, oczywiście znam patent na krzywdzenie dziecka. Niekarmienie go piersią co najmniej do matury.

  10. says:

    1 marca 2016 o 22:55

    wegetarianizm. moje dziecko nie je mięsa jak ja, a jego Tato pożera kawałek owcy raz na ruski rok. jesteśmy świadomymi konsumentami, studiujemy etykietki, dbamy o fajną, smaczną, zdrową, jak najzdrowszą kuchnię. a i tak przeciętny pożeracz frytek nie budzi takiego zdziwienia i ogólnej troski o zdrowie, wszak do frytek zazwyczaj jest hamburger w miękkiej bule. taaa ;)

  11. says:

    2 marca 2016 o 11:25

    Oczywiście. Mozna jeszcze z lenistwa stosować blw i narażać bezpośrednio zdrowie i życie dziecka a także ryzykować że do końca życia będzie jadło rękami. Ewentualnie mozna ubierać stosownie do pogody a nie kalendarza (kto to słyszał nie nosić czapki w listopadzie?) i zaserwowac dziecku zapalenie płuc.
    Świetny tekst. :)

  12. Eksel says:

    2 marca 2016 o 11:26

    Ja swoje dzieci krzywdzę tym, ze nie znają butelki ani smoczka, a przeciez dzieci tak je kochają!

  13. Teresa says:

    2 marca 2016 o 16:14

    Witajcie! Spróbuję spojrzeć na artykuł od strony psychoterapii. W okresie przedszkolnym, jak twierdzą autorytety w dziedzinie terapii psychodynamicznej, dzieci zbliżają się do rodzica przeciwnej płci. Czasem wyrażają to wprost: Mamusiu, ja się z Tobą ożenię!, a czasem symbolicznie – przychodzą w nocy do łóżka rodziców, na tysiące sposobów stają między nimi. W tym czasie potrzebują mądrej miłości, która mówi jasno: kocham Cię bardzo, ale to Tata jest moim mężem. Mogę Cię przytulić, jeśli coś w nocy Cię wystraszy, ale śpię z Tatą. Poczucie bezpieczeństwa dziecka się na tym zasadza. Nie to chwilowe, ale długofalowe. Bo to wyraźny sygnał, że rodzice mają bliską relację. Silna para rodzicielska to najlepszy kapitał na przyszłość dzieci. To już terapia systemowa…

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:26

      Nie jestem psychoterapeutą, lecz staram się studiować i szukać wiedzy odnośnie norm zachowań dla człowieka. I ciężko jest mi sobie wyobrazić, by wspólne spanie w jednym łózku mogło być szkodliwe dla relacji.

      To, że tata jest moim mężem nie jest jednoznaczne z tym, że tylko z nim mogę spać w jednym łóżku. Wydaje mi się, że silna para rodzicielska może ze spokojem wpuszczać do swego łóżka dzieci. I nie widzę w tym żadnego podtekstu seksualnego, jakiego doszukują się terapeuci.

      Nie wydaje mi się, by dziecko, które przychodzi do łóżka rodziców, próbowało stanąć między nimi. Raczej próbuje znaleźć się w bezpiecznym dla siebie azylu. Ja tak to widzę, ale oczywiście mogę się mylić. CHoć obserwacje innych zwierząt i zwyczajów ludzkich w różnych ulturach rczej wskazują na to, że dzielenie łóżka z dziećmi to zupełna norma.

      Pozdrawiam i bardzo dziękuję za głos w dyskusji, bo dyskutować lubię, w tak miłej atmosferze :)

  14. hala says:

    2 marca 2016 o 16:18

    a ja robilam krzywde dziecku bo chcialam karmic tylko piersia, a wszystkie szwagierki stwierdzily ze głodze dziecko, ze sie duzy urodził i duzo musi jesc, ze jak nie mam pieniedzy na mm to one beda mi kupowac, juz przed ukonczeniem 4 miesiaca zycia dziecka chcialy zeby dziecko jadlo inne posilki niz moje mleko. a gdy dziecku zaczelo sie obficie ulewac stwierdzily ze to wina mojego pokarmu, ze jest za rzadki, ze dziecko musi jesc geste pokarmy. Przeżyłam prawdziwe piekło i to wszystko odbilo sie na mojej laktacji. teraz rzeczywiscie musze czasami dokarmic 6,5 miesiecznego synka mm, kaszkami na mm. Bardzo żałuje, że pozwoliliśmy na wtrącanie się krewnych do naszego zycia i tego jak wychowujemy dziecko. Takie są uroki mieszkania z wielopokoleniowa rodzina :(

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:15

      :( Czasem przy pierwszym dziecku człowiek słucha rad wszystkich dookoła, mimo tego, że tak naprawdę czuje, że sam najlepiej wie, co należy robić… Trzymam kciuki, żebyś miała siłę do wychowywania Dziecka tak, jak czujesz! Pozdrawiam:)

  15. WyrodnaMatka says:

    2 marca 2016 o 18:12

    Normalnie brak mi słów dziewczyny! Jak można karmić dziecko dwuletnie? I po co przecież ono nawet z tego mleka nie korzysta tak jak 7miesięczne dziecko. Szkoda Waszego zdrowia, bo owszem dziecku nie szkodzi ale jeżeli myślisz, że Tobie nie to się mylisz. Piękna bezcenna wypuszczona od środka mama, przecież każde dziecko marzy o takiej mamie. Gratuluję. Długo zastanawiam się czy coś skomentować ale tych głupot to nawet czytać juz nie idzie. Dajcie sobie trochę na luz a nie chuchac i dmuchać na dzieci a potem sieroty wyrastają nie zaradne życiowo.najlepiej to spać z dzieckiem aż się wyprowadzi!!’

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:13

      Można karmić dwuetnie dziecko i, według światowych organizacji – jest to jak najbardziej zalecane. Nie są to bzdury, tylko zalecenia poważnych organizacji, atkich jak WHO. A to, że to się w głowach ludziom nie mieści – to już raczej sprawa naszego „cywilizowanego” świata.

      Mleko ma wartość dla dziecka zawsze. Jest wartościowym uzupełnieniem diety.
      450 ml mleka mamy dostarcza takiemu dwulatkowi dzienne zapotrzebowanie na:
      – na energię w 29%,
      – na białko w 43%,,
      – na wapń w 36%
      – na witaminę A w 75%,
      – na foliany w 76%,
      – na witaminę B12 w 94%,
      – na witaminę C w 60%

      Długie karmienie nie szkodzi Matce, jeśli dobrze się ona odzywia i dba o siebie. Niesie ze sobą korzyści – chroni przed rakiem piersi. Im dłużej karmisz tym bardziej jesteś chroniona przed nowotworem piersi. Wykazano spadek ryzyka rozwoju raka piersi o 4,3% na każde 12 miesięcy karmienia. Ryzyko to spada o 33% u kobiet, które karmiły dłużej niż 2 lata w porównaniu do tych które nigdy nie karmiły piersią.

      Nikt nie pisze o chuchaniu i dmuchaniu na dzieci. Lecz o tym, co dla dzieci NORMALNE. Spanie z dzieckiem nie prowadzi do niezaradności życiowej, wręcz przeciwnie, jak wykazują badania.

      Pozdrawiam.

  16. mwr says:

    2 marca 2016 o 21:04

    Krzywdze go bo bawię się z nim kiedy widzę ze ma na to ochote- powinnam przeciez uczyc go ze ma bawić się sam

    Krzywdze go bo się z nim czasem kapie

    Krzywdze go bo nigdy nie został na nic zaszczepiony

    Krzywdze go bo daje mu jabłka ze skorka-co jak się udlawi?

    Krzywdze go bo gdy widzę ze jest zly jak osa to go przytulam zamiast karcić za bycie krnabrnym

    A tak naprawde troche skrzywdzilam mojego 22 miesieczniaka bo… Zaszlam w ciąże i mimo iż planowałam karmienie w tandemie to syn kilka dni temu sam się odstawil…ehhh podejrzewam ze smak mleka w ciąży go drażni :(

    Ps. Córcia będzie miała na imię roza:)

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:06

      Oj, ile krzywd ;)

      To przytulenie to najważniejsze <3

      Może warto się cieszyć, że się odstawił! Taki jego wybór, a i Mamie trochę lżej. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem ;)))

      A imię dla córki – przepiękne :D

  17. says:

    3 marca 2016 o 12:50

    Karmiłam piersią krótko – niestety :( Brałam na ręce dopóki dałam radę udżwignąć, choć do dziś córka przylatuje na kolana :) Chwalę często, ale z rozsądkiem, bo to wzmacnia w dziecku poczucie własnej wartości! Wspólne spanie – odpada, chyba że młoda przyszła w środku nocy a my nie mieliśmy siły jej odprowadzić :)

    • rozamarzy says:

      6 marca 2016 o 22:50

      No tylko sprostuję, że w mojej opinii (oprtej na opiniach mądrych głów), chwalenie nie wzmacnia poczucia własnej wartości. CO do reszty, to już nasze wybory, każdego inne i najlepsze dla rodziny :))))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *