63 komentarzy

  1. Paulina says:

    27 lutego 2016 o 10:04

    Mam wrażenie, ze węszy Pani trochę teorie spisku. Jestem mama i dokonam racjonalnego wyboru kiedy przyjdzie na to czas czy karmić piersią nadal czy nie. W żaden sposób nie mam poczucia aby firmy produkujące mieszanki robiły takie zamieszanie o jakim Pani pisze. Produkt reklamowany jak każdy inny

    • 123 says:

      8 marca 2016 o 19:34

      Właśnie, reklama jak reklama, jedzenia, kosmetyków, samochodu, co za różnica. Każdy ma prawo wyboru. I to, że matka wybiera karmienie mm to nie znaczy, że dała się zmanipulować. Takie wieczne udowadnianie, że to rzekomo jakiś spisek jest tak samo nędzne jak doszukiwanie się spisku wśród koncernów farmaceutycznych produkujących leki i szczepionki. A ten model pracującej mamy, proszę mi wierzyć, nie dla wszystkich jest tak negatywny jak dla Pani (autorki bloga).

      • rozamarzy says:

        8 marca 2016 o 20:13

        Nie wiem w ktrym miejscu model pracującej mamy jest dla mnie negatywny? Czy to, że sama nie pracuję aktualnie oznacza, że model pracującej mamy jest dla mnie negatywny? Nigdzie o tym nie piszę, bo takiej opinii nie mam. Uważam, ze każdy model jesto dobry, jesli pasuje danej rodzinie. I takiego myślenia się trzymam.

        A reklama mleka modyfikowanego nie jest w mojej opinii zwykłą reklamą, ponieważ przyczynia się do budowania światopoglądu, który może być zdrowotnie szkodliwy.

        Wybór sposobu karmienia to nie taki sam wybór jak wybór smochodu czy jedzenia dla dorosłych ludzi. Karmienie niemowląt to sprawa zdrowia publicznego, a nie tylko wybór żywieniowy.

        Oczywiście też jestem zdania, że każdy ma prawo do swojego wyboru i nie uważam, by każda kobieta, która karmi sztuczną mieszanką dała się zmanipulować.

        Pozdrawiam.

        • 123 says:

          8 marca 2016 o 22:36

          Chyba ma Pani pewien problem z przyjmowaniem krytyki, bo jak ktoś się odezwie to zawsze się Pani broni, w stylu – gdzie to jest napisane? gdzie w tym poście o tym piszę? itp.; nie chce mi się szukać, żeby cytować. Ludzie po prostu wyciągają z tekstów ogólne wnioski, bez cytowania. Wiele Pani postów zawiera podobne argumenty, stąd tworzy się jakiś ogólny obraz. I może nie zawsze komentarz jest adekwatny do danego postu, ale odnosi się do ogółu wypowiedzi. Jakoś na pozytywne opinie nie odpowiada Pani – gdzie tak o tym napisałam?
          Co do pracy i karmienia to jakoś nie wyobrażam sobie odciągania w pracy mleka, a bez tego nie utrzyma się laktacja, więc gadanie, że można wrócić do pracy i karmić, trzeba tylko chcieć niejedną matkę wpędza w jakieś poczucie winy. I znowu pewnie będzie Pani pisać, że nikogo nie ocenia, ale ciągle odpowiada Pani, że wszystko można, trzeba tylko chcieć (oczywiście znów nie szukam i nie cytuję). Sorry, ale chyba żyje Pani w jakieś mydlanej bańce. Może w buszu można dziecko przez dwa lata karmić albo jak się nie pracuje, ale niech pani w końcu zrozumie, że niektóre mamy muszą wrócić do pracy, inne chcą, bo po zakończeniu laktacji pewnie nie będą miały czego szukać, stracą to na co pracowały długie lata, wypadną z obiegu…
          Eh, bez sensu to, i tak fanatyzm zawsze przetrwa…

          • rozamarzy says:

            9 marca 2016 o 09:29

            ehh, daleko mi do fanatyzmu, raczej staram się wspierać matki, przekazują wiedzę, bez wydawania sądów. Ale jak ktoś chce wyczytać sądy między wierszami – to niestety nie mam już na to wpływu.

            A jeśli mam konkretnie odpowiedzieć na Pani zarzuty – piszę o powrocie do pracy po skończonym przez dziecko roku – wtedy nie trzeba odciągać mleka, organizm często przystosowuje sie do danego zapotrzebowania i można spokojnie karmić rano, wieczorem, bez odciągania. Nie gadam więc tego, co mi się wydaje, tylko piszę o potwierdzonych sprawach. WIele kobiet karmi po powrocie do pracy, nie jest to jakaś fikcja.

            I, powiem Pani szczerze, nie żyję w bańce mydlanej, raczej mam życie dość wymagające i wiele już widziałam, więc myslę, że mam prawo się wypowiadać. I w podczas nauki, i podczas krótkiej praktyki i podczas laktacyjnych kursów i doradzania kobietom. Więc realia nie są mi obce.

            Tak, to prawda, pozytywny komentarz nie wymaga potwierdzenia, a zarzuty potrzebują odpowiedzi – to chyba naturalne, prawda? Rozumiem, że nie powinnam odpowiadać na krytykę?

            Nie piszę, że wszystko można, trzeba chcieć. Piszę raczej, że jak się chce, to można znaleźć drogi do realizacji, ale nikogo nie namawiam do jedynej słusznej opcji. Zawsze piszę, że karmienie do wybór.

    • Anna Kwiatek-Kucharska says:

      3 sierpnia 2016 o 12:43

      Polecam lekturę książki „Polityka karmienia piersią” Gabrielle Palmer. Firmy produkujące mleko modyfikowane dużo pieniędzy i wysiłku włożyły w zaburzenie karmienia piersią. To nie jest teoria spiskowa, to jest fakt. Dodatkowo co do reklamy to istnieje Międzynarodowy Kodeks Marketingu Produktów Zastępujących Mleko Kobiece, aby promować karmienie piersią i ograniczyć marketing tych produktów, bo to na prawdę ma ogromny wpływ na śmiertelność niemowląt i ogólny stan zdrowia społeczeństwa.

    • Hela says:

      13 października 2016 o 00:42

      Właśnie! Produkt reklamowany jak każdy inny, więc proszę spojrzeć na te inne reklamy jakie bzdury tam wciskaja, że batonik to energia, że danonek to zdrowe źródło wapnia, że zupy w proszku są takie fajne dla rodziny i dzieci je uwielbiają. Reklama każda to stworzenie potrzeby u kupującego i podkreślenie zalet produktu a ukrycie wad. Tu tak samo, z tym że wykreowanie potrzeby karmienia sztucznego jest szkodliwe dla społeczeństwa. Niestety wciąż mówienie o szkodliwości karmienia sztucznego wydaje się teoria spisku. Dziwne, wystarczy poczytać badania, wystarczy pomyśleć…. MYŚLEĆ LUDZIE!

  2. Kasiaa says:

    27 lutego 2016 o 10:05

    Mi się udało. Moje dziecko (dziś 4,5 roku) ani razu w życiu nie miało w ustach mieszanki. Ani nawet butelki. Ani nawet smoczka ;)

  3. Myrcella says:

    27 lutego 2016 o 10:09

    Córkę karmiłam 3 lata – raz ją dokarmili w szpitalu. Nigdy nie umiała pić z butelki. Syn 5 m-ca i zapowiada się ten sam typ bezbutelkowy. Smaku mm nie poznał.

  4. Monika says:

    27 lutego 2016 o 10:25

    Nam się nie udało na początku. Dokarmiałam bo myślałam, że mam za mało pokarmu :-( na szczęście udało się nam karmienie, dziś synek kończy 13 miesięcy i nadal się karmimy. Jak skończył 3 miesiące nawet nie było mowy o tym żeby chciał się napić sztucznej mieszanki. Wie co dobre ;-) Pozdrawiam

  5. says:

    27 lutego 2016 o 10:29

    Haha, moja córcia ma 3 m-ce i karmiona jest wyłącznie piersią i jakoś gdy zaśnie po takim mleku o 22 to śpi do 5 – 6 rano! :D Nie trzeba jej do tego mieszanki :P A synka karmiłam piersią prawie 2,5 roku, tyle, że on wcześnie zakosztował mieszanki, bo mój poród wiązał się z dużą utratą krwi, transfuzją a co za tym idzie wzmożoną walką o pokarm. Dopiero po 2 miesiącach udało mi się całkowicie odstawić mieszanką i karmić go tylko piersią :)

  6. says:

    27 lutego 2016 o 10:49

    Kompletnie nie znam się na karmieniu piersią. Pod moim wpisem o kaszkach niektóre mamy pytały czy da się zrobić kaszki na mleku mamy. Wydawało mi się, że tak, ale niektóre czytelniczki pisały, że mleko matki i zawarte w niej enzymy, rozpuszczają kaszę i jest płynna. Możesz mi to wyjaśnić? :)

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 21:31

      To fakt, mleko matki zawiera enzymy, które rozpuszczają kaszki instant i stają się one płynne. Jednak jak się doda mleka mamy do kaszy takiej naturalnej, ugotowanej, to enzymy już tak łatwo jej nie rozpuszczają.

      Można więc spokojnie dodać mleka matki do kaszki instant, tylko się liczyć z tym, ze ona będzie raczej do picia ;)

      A najlepiej to faktycznie ugotować normalną kaszę i do niej dodać mleka matki.

      Tu wpis Hafiji o tym na czym robić kaszę – też całkiem pomocny: http://www.hafija.pl/2014/07/na-jakim-mleku-robic-kaszke.html

  7. pestka says:

    27 lutego 2016 o 10:59

    No właśnie, jak to jest… ja karmiłam synka wyłącznie piersią, ale od tej pory przygotowuje mu dwa razy dziennie kaszki na mleku modyfikowanym. czy jak dziecko skończy już te półtora roku a ja przestałam karmić to może obejść się bez mm? czy wystarczy odpowiednia dieta i co dac do tych kaszek, bo nie sadze ze zje na samej wodzie..dodam ze czesto zamiast kaszki dostaje na sniadanie jaglanke lub owsianke na wodzie z dodatkami, ale czasem musze coć zrobić na szybko i co dajecie w takich przypadkach na sniadanie? (niestety ma alergie na mleko i białko, dostaje Bebilon Pepti) , pozdrawiam:)

    • Belle says:

      27 lutego 2016 o 12:36

      Na wodzie w zupełności wystarczy. Myślę, że to tylko w głowach dorosłych jest obawa że smak będzie nie taki. Dziecko nie wie, że to akurat danie mogłoby smakowac inaczej (i przecież wcale nie koniecznie lepiej).
      moja dwulatka nigdy nie jadła na mm. tak samo jaglanki, owsianki, a jak już się zdarzalo ze te „gotowe” kaszki to na wodzie. Poza tym polecam napoje roślinne np.ryżowe, owsiane itp.

    • Tatsiana says:

      27 lutego 2016 o 13:41

      Ja od 7 miesiąca wprowadzałam wszystkiego rodzaju płatki naturalne(jaglane,ryżowe, owsiane,jęczmienne, gryczane) na mleku roślinnym.Znajoma podpowiedziała, że w Rossmannie są dostępne w dobrych cenach mleka roślinne BIO: ryżowe, owsiane i sojowe, od tej pory wszystkie kaszy na mleku owsianym, bo najbardziej smakuje, naleśniki też robię na tym mleku. Te płatki gotują się przez 2-5 min, więc szybkie śniadanko gotowe. Nigdy nie kupowałam gotowych kasz na mm, bo często w składzie nawet cukier. Do takich kasz na mleku roślinnym dodaję banan, jabłko, czy daktyle, czasem daję masło klarowane – jem kaszy wraz z dzieckiem :)

      • rozamarzy says:

        27 lutego 2016 o 20:52

        To dokłądnie tak samo jak my :) Też same płatki na mlekach roślinnych. Jedynie sojowego nie używamy, a reszta – pycha. I tak samo – gotuję dla wszystkich – i dla starszej córki i dla siebie. Tylko mąż za owsiankami nie przepada ;)

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 21:04

      Półtoraroczniak może bez problemu obejść sie bez mleka modyfikowanego :) Ja też (tak jak napisałam w artykule) starszej córce robiłąm bez sensu kaszki na mleku modyfikowanym. Teraz wiem, że spokojnie można je robić na wodzie lub używając napojów roślinnych.

      Przy alergii na mleko warto skonsultować się z dobrym dietetykiem, zeby pokazał jak zbilansować dietę bez nabiału. A synk nie je żadnego nabiału?

      A jako szybkie śniadanie kaszka na wodzie nie przejdzie?

    • AgaP says:

      29 lutego 2016 o 20:35

      Polecam owoce – jabłko, banan z dodatkiem np. dżemu np. truskawkowego i do tego preparowany amarantus (popping), preparowany ryż, orkisz lub inne „dmuchane ” ziarna. Rewelacja i chwila roboty.

  8. Katarzyna says:

    27 lutego 2016 o 11:35

    Jestem mamą 22letniej córki i 5letniego synka, obydwoje karmione piersią, córka około 6 lat, ale zdarzało się sporadycznie podczas choroby nawet jak miała 8, synek ciągle na cycusiu, robi Pani kawał dobrej roboty jako przedstawicielka środowiska medycznego, najbardziej niebezpieczni są pediatrzy i ginekolodzy, którym kobiety bezgranicznie ufają, a którzy rozpowszechniają własne, prywatne, opinie na temat karmienia piersią podpierając je autorytetem zawodu, kompletnie nie mające potwierdzenia naukowego a nawet głupoty wyssane z palca; w latach 90 kiedy byłam młodą mamą moje decyzja o karmieniu piersią była szokiem dla rodziny, sąsiadów, znajomych, byłam dziwolągiem, ponieważ karmienie piersią było utożsamiane z zacofaniem i biedą, rodzinę o wysokim statusie społecznym stać jest, przecież, na kupowanie mleka modyfikowanego, takie rozumowanie pokutuje do dziś na wsi, gdzie kompleks prowincji jest duży, kilkanaście lat później, jest po prosu o niebo lepiej, powróciło uznanie karmienia piersią, jeszcze tylko należałoby wspierać mamy w jak najdłuższym karmieniu, żeby mamy 2,3,4 latków nie musiały schodzić do podziemia i być oskarżane o „niezdrowe” fascynacje, bardzo serdecznie pozdrawiam Panią

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 21:00

      Dziękuję za miłe słowa i za pozdrowienia. Z pewnością w niedalekiej przyszłości napiszę o długim karmieniu piersią, bo to ciągle temat bardzo potrzebny. Niestety, bezgraniczne zaufanie do lekarzy, którzy tak naprawdę nie mają wiedzy w dziedzinie laktacji i rozszerzania diety zdrowych dzieci, pokutuje powielaniem mitów szkodliwych dla zdrowia…

      Trzeba pisać o tym wszystkim jak najwięcej.

      Pozdrawiam serdecznie:)

  9. AgaKasz says:

    27 lutego 2016 o 12:48

    Bardzo ciekawe. Miałam właśnie wyruszyć do sklepu po mm żeby przygotować pierwszą kaszkę. Próbowałam na swoim ale wychodziła mi okrutnie rzadka – żeby nie wiem ile jej sypała. A wie czy dla 6-miesięcznego bobasa mogę przygotować kaszkę na wodzie. Mam kaszki Holle i w instrukcji napisano że na wodzie to dla dzieci starszych (cokolwiek to znaczy).

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 20:57

      To cieszę się, że trafiłam idealnie z czasem publikacji artykułu :) Dla 6-miesięcznego bobasa kaszka na wodzie jest jak najbardziej ok :) A na swoim mleku też można, tylko mleka mamy nie można podgrzewać, bo wtedy białka się denaturują i faktycznie taka rzadka się robi.

      Spokojnie możesz Holle na wodzie robić i dodać np jakiś owoc.

  10. MamaMajki says:

    27 lutego 2016 o 12:55

    Dziękuję za ten artykuł !!! To miód na moje serce i nerwy :) W zeszłą sobotę byliśmy u pediatry- lekarz z polecenia (córeczka nam się rozchorowała i szybko potrzebowaliśmy konsultacji ). Pani doktor koło 60- tki, super opinie w internecie… Co do zbadania Małej i postawienia diagnozy nie mam żadnych uwag. Natomiast to co usłyszałam w kwestii karmienia….Córeczka za kilka dni zacznie 10 miesiąc życia. Jest karmiona piersią na życzenie. Od 6-go miesiąca rozszerzamy dietę. Obecnie wygląda to tak, że dwa razy dziennie je kaszę zbożową (jaglaną, pszenną lub ryżową) na wodzie, raz obiadek i raz dziennie deserek. Jest drobnym dzieckiem- ale do chudzielców nie należy ;) Ma cudne fałdki tam gdzie trzeba i rumiane policzki :) Pani pediatra z przerażeniem stwierdziła, że głodzę dziecko, że moje mleko to już za mało, że powinnam dawać jej kaszkę na mm i to trzy razy dziennie. Że straszną krzywdę wyrządziłam córce, że przez złą dietę mogłam zaszkodzić jej w rozwoju…..To moje pierwsze dziecko….I mimo, iż mój instynkt i wiedza podpowiadały mi, że robię dobrze, to po takich słowach się załamałam….Zaczęłam się obwiniać. Dopiero mój mąż i inne mamy postawiły mnie do pionu. A ten artykuł, to wisienka na torcie dla moich przekonań :) I mam ochotę go wydrukować (i jeszcze kilka innych publikacji), pójść do tej pani doktor i dać do przeczytania!!!! Pozdrawiam :)

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 20:55

      Cieszę się, że trafiłam z tematem w dobrym momencie :) Ja jestem przekonana co do słuszności tego, o czym napisałam. Nie wiem skąd przekonanie u lekarzy, ze tylko mlekiem modyfikowanym można zdrowo odżywić dziecko. Naprawdę nie wiem.
      DObrze, ze się nie daliście ;) Tak naprawdę to Twoja córka jak na ten wiek je całkiem dużo, serio, więc zupełnie nie ma powodów do niepokoju!

      Pozdrawiam :)

    • Hela says:

      13 października 2016 o 00:52

      3 x dziennie kasza na mm? Bzdura straszna! Masz wiedzę, czytasz dobrego bloga o napisze ci jeszcze że większość mam pierworodek popełnia dużo błędów, a przy kolejnym dziecku madrzeje. Ty od razu postepujesz słusznie! tak trzymać! Mleko mamy zawsze lepsze od mieszanki!!!

  11. kael says:

    27 lutego 2016 o 15:40

    Ja i moja Potomkini karmimy się już ósmy miesiąc i obydwie jesteśmy z tego powodu przeszczęśliwe :) w poniedziałek wracam do pracy, ale nawet mi przez głowę nie przechodzi myśl o mm. Mam natomiast jeden mały problem: Ona nie chce jeść nic poza tym, co ja jej serwuję… Wszystkie kaszki (na wodzie), owocki, warzywa itd ciamie bez przekonania (czasem nawet z odruchami wymiotnymi) i zjada po pół łyżeczki i koniec. Ja osobiście na razie nie widzę problemu, ale ile może Dzidziuch pociągnąć na samym mleku?

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 20:51

      Do pierwszego roku życia mleko mamy to podstawa, więc nie ma się czym przejmować :) Jeśli dziecko rozwija się prawidłowo – nie ma powodów do niepokoju. Warto orientacyjnie wykonać morfologię, by zobaczyć, czy dziecko nie ma anemii – to najczęstsza przypadłość dzieci, które odmawiają jedzenia. Jednak w wieku ośmiu miesięcy to zupełna norma, że jedzenie stałe jest raczej dodatkiem do mleka mamy :)

      Warto proponować inne produkty, nie zrażając się niechęcią dziecka – w końcu „zaskoczy”. Możliwe, że przy dłuższej rozłące i przy dłuższych okresach bez mleka przekona się do innych produktów. Najważniejsze to proponować produkty bogate w żelazo – jajka, mięso, by zapobiegać wyżej wspomnianejj anemii.

      A dajesz jej możliwość samodzielnego jedzenia i bawienia się jedzeniem?

      • kael says:

        27 lutego 2016 o 21:16

        Dziękuję za odpowiedź :) jeśli chodzi o zabawy jedzeniem i tzw. blw to staram się Jej to zapewniać możliwie często. Czasem siadamy i jemy jakiś przecier owocowy łyżeczką. Kaszka w butelce odpada, bo Mała nie lubi jeść z butelki nawet mojego mleka. A co do ewentualnej anemii to mam opory przed „kłuciem” – są jakieś naoczne objawy anemii? :) Moja Dziewczyna waży z 8-9kg, ma tłuste rączki, na nogach cellulicik i ogólnie nie wygląda mizernie ;)
        Pozdrawiam ciepło

        • rozamarzy says:

          2 marca 2016 o 23:50

          Naoczne są ;) Bladość skóry, spojówek, apatia, brak apetytu… więc jak ma się dobrze, to nie ma się czym martwić ;)

  12. Heidi says:

    27 lutego 2016 o 16:00

    Karmię piersią 8 miesięcy, kaszki robię na wodzie ze zwykłych kaszek, nie tych „dla dzieci” – zbędny wydatek i za dużo chemii. Dziecię poznało smak mleka modyfikowanego – kilka karmień przez tydzień ze względu na leczenie. To był pierwszy poważniejszy problem zdrowotny, gdy później wrócił, byłam mądrzejsza i dostałam leki, przy których nie musiałam ani na chwilę przerywać karmienia. Po tym doświadczeniu naprawdę dziwię się mamom, które „z wygody” przechodzą na butelkę. To takie męczące! Mycie, gotowanie, pilnowanie czasu, zakupy… A tak wystarczy tylko odpiąć stanik :D

  13. ola says:

    27 lutego 2016 o 16:20

    HeJ a co z wit.D? Jesli mama juz nie karmi piersia, bo np.nie ma pokarmu, to ciezko jest uzupelnic wit.D. Krowie mleko czy inne produkty nigdy nie beda mialy takiej ilosci wit.d, ktorej dzeciom i doroslym tez brakuje. Patrzac na zbilansowana diete malego dziecka, ilosc i gramatura porcji nabialu wydaje mi sie nie zapewni wystarczajaco tej wit. Skad zatem wzielo sie, ze lepiej dziecku dac szklanke modyfikowanego niz krowiego czy np.plasterek sera zoltego jako jedna porcje nabialu? Nie mowie tu o reklamach, ale wyksztalconych lekarzy czy dietetykow, ktorzy takie info podaja. Pozdrawiam

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 20:45

      WItaminę D suplementuje się dzieciom karmionym piersią. Suplementować się ją powinno wszystkim dzieciom, nawet po zakończeniu akrmienia piersią, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. WIęc z tą witaminą akurat problemu nie widzę – spokojnie można zapewnić jej podaż poprzez podawanie jej codziennie w odpowiedniej dawce. Nie potrzeba do tego mleka modyfikowanego, które oprócz witamin ma w składzie wiele niepożądanych w dniecie substancji (tłuszcz palmowy, cukier).

      Krowie mleko ma inny stosunek białek i dla dziecka poniżej pierwszego roku życia może stanowić obciążenie dla nerek, lecz można je włączać do diety dziecka po pierwszym roku życia.

      Jeśli chodzi o produkty nabiałowe, głównie chodzi nam o zaspokojenie potrzeby na wapń a nie na witaminę D. Wapń, obok produktów nabiałowych, znaleźć można także w wielu produktach roślinnych (bogaty w wapń jest sezam, jarmuż czy migdały)

      Niestety wielu lekarzy i dietetyków nie stara się znaleźć alternatywy dla wysoko przetworzonego produktu jakim jest mleko modyfikowane i bez zastanowienia poleca je swoim pacjentom. A naprawdę wystarczy dobrze zbilansować dietę dziecka, by dostarczyć mu wszystkiego, co potrzebne.

  14. Modyfikowana says:

    27 lutego 2016 o 17:50

    Łatwo powiedzieć – od porodu fizjologicznego minęło 6 tygodni- pierwsze ssanie dopiero 5 dnia i to na chwile. Dziecko nigdy nie ssało łapczywie, zawsze zmecxone ssaniem.Po powrocie do domu tylko traciło na wadze, były dni kiedy na 8 karmien raz się przyssalo. Po 6 tygodniach jest w stanie przyssac się 7razy na 7 karmien jednak jeśli tylko dzień poświęcimy głownie na ssanie waga leci w dół. Laktator w użyciu codziennie po każdym karmieniu – mleka max30ml.mieszanka obowiązkowa chyba ze chce zagłodzić dziecko. To ze mały dostaje najpierw pierś a potem mieszankę to mój sukces i upór wiele kobiet dawno by zrezygnowało skoro dziecko miało dni ze nie chciało piersi wcale.bardzo chciałabym karmić piersią ale nam nie dane chyba.Rozumiem cel wpisu ale-zdrowo się odżywiamy i dziecko będzie dostawało najzdrowsze produkty ….teraz żeby żyć musi mieć jakiś pokarm. Napiszę tylko,ze niektórym matkom cieżko czytać te gloryfikujące wpisy nt. mleka matki-dołujące zwłaszcza gdy to nie nasz wybór-matki modyfikowane przecież nie poimy dziecka wódką i często tez nie chcemy mieszanek….a Wam zazdrościmy tylko już nam nie radźcie i pokazujcie jakie jesteście super świadome i dobre

    • rozamarzy says:

      27 lutego 2016 o 20:40

      W swoim wpisie nie gloryfikuję matek. Jedynie staram się podkreślić, że zazwyczaj (podkreślam – zazwyczaj) da się wykarmić dziecko bez mleka modyfikowanego. Starałam się pokazać, jak agresywny jest marketing mleka modyfikowanego i na tym się skupić. A to, że są sytuacje, w których mleko modyfikowane jest potrzebne – jest JASNE. I to, że niektóre dzieci MUSZĄ dostać sztuczną mieszankę – jest dla mnie jasne.

      Nadal będę pisać prawdę o mleku matki, chociażby wielu Mamom było ciężko je czytać. Będę pisać prawdę, zgodną z naukową wiedzą i wytycznymi światowych organizacji zdrowia. To, że niektórzy „chorują” nie znaczy, że nie można pisać o zdrowiu.

      Nie miałama nacelu nikogo urazić i nie czuję, bym to robiła.

      Mam nadzieję, że jesteś pod opieką dobrego doradcy laktacyjnego i podziwiam za upór i zaangażowanie!

      Pozdrawiam serdecznie, dzięki za komentarz!

  15. Kasia says:

    27 lutego 2016 o 23:27

    My już 8,5 miesięcy i ani razu mm, ani nawet butelki – zawsze świeże mleczko od mamy :) Co do kaszek na wodzie- przejrzałam raz cały regał w drogerii i wszystkie miały mm w składzie :/ A można coś więcej na temat nabiału w diecie niemowlaka? Co jeśli ser mu po prostu smakuje i nie widać żadnych negatywnych skutków po jego zjedzeniu?

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:54

      Niestety, ogólnodostępne kaszki w większości zawierają mm… Trzeba czasem w internecie poszperać i zamówić. Holle topfer, BAbySUn, Mamuko..nie mają mleka.

      Postaram sie namówić moje przyjaciółki dietetyczki na wpis o nabiale w diecie dziecka.

      Ser jest jak najbardziej OK w diecie niemowlaka.

  16. says:

    28 lutego 2016 o 08:38

    Każda mama powinna dostawać wydruk tego wpisu po narodzinach dziecka. Ja to wiem, ale normą jest wprowadzanie mm jako jedynego „poprawnego” do 3 rż Sama nie wiem, jak bym postępowała, gdyby moja córka nie miała skazy białkowej. Nawet teraz przy synu zwątpiłam, bo myślałam o odstawieniu, ale nie chcę mu dawać sztucznego mleka, krowiego też nie, więc postanowiłam jeszcze trochę pokarmić, choć jest to dla mnie męczące…
    ALE piszę, żeby wspomnieć, jak postępuje się z chorymi niemowlętami w szpitalu, jakie zwątpienie sieje się w przestraszonych matkach, którzy święcie wierzą i słusznie, że ich mleko jest najlepszym co można dać. Moja siostrzenica (7 tyg)chora na zapalenie płuc dostała ostatnio mm na oiomie, bo rzekomo od mleka mamy miała biegunkę. Żyły słąbe „bo piersiowe dzieci tak mają”…
    Ja też zanosząc mleko dla mojej wcześniaczki słyszałam, że jak zjadłam ser to się nie nadaje. Neonatolog śmiała się z ilości, którą odciągnęłam pierwszego dnia. Potem przy przedłużającej się żółtaczce chcieli mi ją odstawić na kilka dni, w ramach niepraktykowanego już testu. Na szczęście prędzej znalazł się inny powód w postaci wirusa. Każdy mógłby chyba podać przykłady, jak ze strony personelu medycznego wieje zwątpieniem w naturalne karmienie i jak trudno jest nie zgłupieć…

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:55

      Niestety to wszystko bardzo smutne i prawdziwe o czym piszesz. Dlatego właśnie konieczne jest doszkalanie personelu medycznegow dziedzinie laktacji…

  17. AgaS says:

    29 lutego 2016 o 14:04

    Ola,dziękuję za ten wpis. Wojtek za kilka dni kończy 11 m-cy i nie zna smaku mm. Ale to bardziej jego wybór,niż moja zasługa. Myślę,że jeszcze kilka miesięcy będę go karmić piersią,ale zastanawiam się jak to będzie później. Mogłabyś jeszcze pociągnąć temat diety po ukończeniu karmienia piersią?Czym zastąpić Marczyński mleko?Dziękuję za przepisy na zupy.W komentarzach też pojawiło się kilka ciekawych wątków,np.mleko krowie,inny nabiał,kaszki.
    Pozdrawiam

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:48

      Postaram się napisać taki tekst. Na pewno warto karmić jak najdłużej, by nie musieć mleka matczynego zastępować ;)) Ale jasne, psotaram się napisać jak nalepiej bilansować dietę. A najlepiej, to zapytam o to moje dietetyczki. Może one coś napiszą ;)

  18. balbinka says:

    1 marca 2016 o 16:23

    Mam pytanie- co zrobić jak 7.5 miesięczniak zaczyna interesować się bardziej pokarmami stałymi niż mlekiem swojej mamy? Wygląda na to, że się stopniowo odstawia, chciałabym rok pociągnąć karmienie, ale nie wiem czy się uda, przecież nie będę dziecia zmuszać do piersi na siłę? Jeśli odstawi się samo przed ukończeniem pierwszego roku życia to co w takiej sytuacji robić? Czym zastąpić mleko mamy?
    Z góry dziękuję za odpowiedz i pozdrawiam.

    • rozamarzy says:

      2 marca 2016 o 23:46

      7 miesięczne dziecko raczej się nie odstawia – może to być przejściowa faza, ale raczej nie odstawienie. DZieci w wieku 7-8 miesięcy bardzo często mają taką chwilową fazę na ograniczenie karmienia (mój synek miał taką przez 2 tygodnie). Nie warto zmuszać do peirsi, ale proponować, szczególnie wieczorem, popołudniu, przed posiłkami. Ze względu na to, ze mleko to podstawa diety do roczku – warto starać się o to, by dziecko za szybko z niego nie zrezygnowało.

      Pozdrawiam!

    • Hela says:

      13 października 2016 o 01:01

      Nie odstawi sie! To chwilowy foch. Podtrzymuj laktacje laktatorem. Proponuj pierś do uśpienia i jak dziecko jest spokojne. Nie wprowadzaj mm. Samoodstawienie następuje między 2-4 rz więc wszystko co wcześniej to chwilowa niechęć czymś spowodowana. Może zbyt agresywnym rozszerzaniem diety?? Pomyśl

  19. monia says:

    4 marca 2016 o 14:31

    Bardzo dziekuje Pani za ten artykul! Karmie coreczke piersia juz siedem miesiecy i prawie dalam sobie wmowic przez pediatre, ze to juz „niepotrzebne”, bo przeciez wazne jest karmienie do „6tego miesiaca”. Po przeczytaniu Pani wyjasnienia utwierdzilam sie w tym co dyktuje mi serce i chce jak najdluzej karmic mala. A wczesniej prawie uwierzylam, ze moje mleko moze jej nie wystarczac i ze konieczne jest mleko modyfikowane..

  20. Alicja says:

    14 marca 2016 o 11:03

    Hej, ją tylko chciałam napisać, że da się wrócić do pracy, po 6 miesiącu i karmić własnym mlekiem bez odciagania. Sama widziałam, i to nie raz:) Nie ma się co stresowac, warto, o ile mozna, karmić rano i wieczorem a w dzień się laktacja sama wyciszy.
    A o wpływie kultury i społeczeństwa na karmienie dzieci, jak jest silny, uświadomił mnie rysunek mojej siostrzenicy, na którym była moja mała córeczka w otoczeniu butelki, smoczka i pudru. A siostrzenica nigdy w domu nie widziała żadnej z tych rzeczy, a ma młodsze rodzeństwo:)
    Serce mi się kroi jak czytam komentarze, że ktoś chce karmić i nie może. Też prawie tak miałam, ryczalam jak bóbr. I teraz wiem, że jak ktos chce karmić, a nie może, to czasem, bo nie może fizjologicznie a czasem, bo zawiodła tą mamę właśnie kultura i spoleczenstwo i to jest wielka tragedia i w jedym i w drugim przypadku. W tym momencie jest naprawdę ciężko, i trzeba pracować nad tym, żeby nie czuć się winnym, wiem, ze jest ciezko, ale jak sie chce i nie mozna to nigdy nie jest to wina matki. Na szczęście żyjemy w czasach i miejscu gdzie woda jest ok a mieszanki coraz lepsze.
    Zgadzam się, że karmienie piersią, długie:) karmienie piersią i w ogóle karmienie piersią trzeba normalizowac. Wszystkim będzie wtedy łatwiej!

  21. says:

    20 marca 2016 o 21:19

    Ja zawsze byłam przekonana, że malutkie niemowlęta są karmione piersią, potem te większe piją „normalne mleko dla dzieci”, z butelki, potem kaszka z proszku a potem słoiczki. A u mnie było 2,5 roku bez żadnego z powyższych, aż do samoodstawienia, Teraz mleko krowie i roślinne. Szkoda, jakby córka chciała, dawałabym własne ;) Żeby nie było, nie twierdzę, że mm, kaszki i słoiczki są złe. Chodzi mi tylko o to, ze myślałam, ze są JEDYNE. I pewnie gdybym sama sobie postanowiła, że ich uniknę za wszelką cenę, to by mi się nie udało. A ja chciałam podać smoczek czasami, mm z butelki kiedy mam wychodne, kaszkę na jeden posiłek, słoiczek na wycieczce. Córka protestowała dzielnie. Tak wyszło, naturalnie i wygodnie w sumie. Tak że wiem, że da się. I nie jest to jakaś eko katorga, żeby nie było :)

  22. olla says:

    2 kwietnia 2016 o 15:42

    Teraz dzieci jedzą na żądanie a kiedyś co 3 godziny i czy dziecko płakało czy nie dostawało wtedy jeść. Ja nie byłam wstanie wytrwać karmienia co godzinę (miałam inne jeszcze obowiązki) dlatego karmiłam mieszanie. Do jednego z karmień butelką dodawałam probiotyk ffbaby – zgodnie z zaleceniem pediatry dla lepszego rozwoju układu pokarmowego. Zwłaszcza że rodziłam przez cc a wtedy dziecko adoptuje florę szpitalną a nie matczyną.

  23. kati says:

    8 maja 2016 o 17:25

    A ja cieszę się, że są mieszanki. Dla mnie karmienie to był jakiś koszmar. Jak byłam w ciąży planowałam karmić piersią co najmniej przez rok, czyli tyle ile będę na urlopie macierzyńskim, a nawet dłużej jeśli się uda. Cieszyłam się, że moje dziecko będzie dostawało zdrowy, tani pokarm i że będę go miała zawsze przy sobie ;-). Po prostu nie wyobrażałam sobie, że może być inaczej. Potem na świat przyszedł mój synek, przez cc. I się zaczęło. Po przewiezieniu na salę położna przyniosła mi go tylko na chwilkę, próbowała przystawić mi go do piersi, ale się nie udało. Potem karmiłam sama, ale od początku był problem. Nie miałam nawału pokarmu, piersi miękkie. Z zazdrością patrzyłam na dziewczynę, która leżała ze mną na sali. Z piersi się jej lało, dziecko nie mogło przejeść, ściągała pokarm i wylewała do zlewu. Biadoliła jak to ją piersi bolą. A ja płakałam w poduszkę. Do mnie położne przychodziły macały piersi i tylko kręciły głową. Jak synek poszedł na naświetlanie, położna kazała mi ściągnąć pokarm – nie udało się, ściągnęłam dosłownie kilka kropli. I dostał mm. Przez tydzień pobytu w szpitalu synek tylko tracił na wadze. Po kolejnym tygodniu na cycku przybrał tylko 30 g (słownie trzydzieści, nie, nie trzysta) – minimum to 125 g. Trzeci tydzień to był jakiś koszmar dziecko bez przerwy płaczące i wiszące na cycku. Przemęczyłam się tak przez dwa tygodnie i poszłam do poradni laktacyjnej. Tam poradzili mi nie dawać mm i przystawiać do piersi – no po prostu oświecili mnie. Kolejnych kilka tygodni to było picie wody (efekt – częste wizyty w toalecie), picie herbatek laktacyjnych, przystawianie na żądanie, siedzenie z dzieckiem przy cycku przez 1.5 godziny z pół godzinnymi przerwami, bo tylko tyle spał w dzień, odciąganie laktatorem i inne metody. ZERO EFEKTU. Synek uspokajał się i spał trochę dłużej tylko jak po cycku dałam mu trochę mm. W siódmym tygodniu sytuacja się odwróciła. Synek nie płakał już jak odkładałam go po karmieniu, tylko jak próbowałam przystawić do piersi. Ssał przez chwilę, wypluwał, zaczynał płakać. Kolejna próba przystawienia kończyła się już nie płaczem, tylko wyciem. Najpierw odstawił się od prawej piersi – jakiekolwiek próby podania kończyły się płaczem. (żeby mleko z tej piersi zaczęło lecieć musiałam pompować laktatorem 10 minut). Potem na jakiekolwiek próby przystawienia do piersi reakcja była jedna – płacz. W ósmym tygodniu życia przeszłam całkowicie na mm i moje dziecko zmieniło się o 180 stopni – śpiące, wypoczęte, uśmiechnięte, radosne. Jakby ktoś podmienił ;-) Dodam, że WSZYSTKIE reklamy traktuję z dużą ostrożnością i na pewno nie sugerowałam się reklamami. Dodam,że nie uzyskałam pomocy w karmieniu, ani na oddziale położniczym, ani w poradni laktacyjnej, ani u pediatry – mimo, że mówiłam, że mam problem z karmieniem. Chciałam karmić piersią, płakałam razem z dzieckiem, robiłam co mogłam. Po odstawieniu nie brałam żadnych tabletek na zatrzymanie laktacji, piersi nie puchły, nie bolały, nic nie leciało. Jakbym nigdy nie karmiła. Największy żal mam do instytucji, które powinny pomóc a nie pomogły. W sumie mój synek jadł moje mleko przez dwa miesiące. Później tylko mm. Obecnie mój synek ma rok. Niektórzy mówią, że dzieci karmione mm są mniej odporne. Mój synek pomimo podawania mm jest zdrowy, nie choruje, nie przeziębia się – raz miał katar i trzydniówkę, nie ma alergii, ani nietolerancji na pokarm stały – rozszerzanie diety przeszło wzorcowo. Codzienne spacerujemy, ma kontakt z ludźmi, ze zwierzętami, nie trzymam go w domu, ani pod kloszem w żadnym innym sensie. Jest radosny, pełen energii. Z perspektywy czasu cieszę się, że mogłam dawać synkowi mleko modyfikowane, a nie zwykłe mleko krowie, czy mleko w proszku.

  24. Marta says:

    25 czerwca 2016 o 22:58

    Mam pytanie, mam nadzieje, ze odpowiedź nie padła wśród komentarzy, ale jest ich wiele i mogłam przeoczyć…jak zbilansowac dietę synkowi 12 miesiecznemu, kiedy zaprzestaje kp a jednoczesnie nie chciałabym wprowadzac mm?

    • rozamarzy says:

      28 czerwca 2016 o 12:34

      Najlepiej z rozsądnym dietetykiem moim zdaniem. To małe dziecko i warto zasięgnąć rady kogoś, kto ma doświadczenie w układaniu diet takim maluchom.

  25. beata says:

    14 września 2016 o 00:31

    A ja karmię już piąty miesiąc synka odciągając pokarm laktatorem ręcznym, ponieważ mam płaskie brodawki i mały nie umiał się przyssać….Przez pierwsze dwa miesiące płakałam i płakałam, bywało, że nie mogłam odciągnąc ani kropli z piersi, które były jak kamienie, byłam zła sfrustrowana zestresowana, że nie zdąże odciągnąć na czas….Teraz już trochę wyluzowałam albo może się przyzwyczaiłam, pokarmu mam dużo, synek jest grubiutki, za bardzo nawet, ale czuję sie już trochę zmęczona….Nie chcę się poddać, najgorsze już i tak przeżyłam ale myślę o mm….To jest straszne, mieć dużo pokarmu i nie móc przystawić dziecka do piersi….

  26. Miles says:

    14 stycznia 2017 o 20:29

    Mleko modyfikowane posiada mleko kokosowe na pierwszym miejscu w spisie składników. Otóż to mleko kokosowe jest rakotwócze a niemowlęta dziennie przyjmują dawkę 10-cio krotnie przekraczającą ilość dozwolonych szkodliwych substancji. Podobnie jak Nutella która w całości producent usuwa z rynku w związku ze wspomnianym oleju kokosowym . Polecam lekturę:
    http://www.crazynauka.pl/czy-nutella-naprawde-wywoluje-raka-i-czy-jest-wycofywana-sprawdzilismy/

  27. Asia says:

    17 maja 2017 o 07:41

    Bardzo dobrze napisane. Mam dokładnie takie same przemyślenia. Uważam, że mam wielkie szczęście, że przeczytałam w porę to, co trzeba i teraz wiem, że bez mm można się całkowicie obejść. Niestety gdzieś tam w głowie kołatał mi obraz dziecka ze smoczkiem i butelką i hasło „mleko następne” w akompaniamencie łagodnej muzyczki. Teraz wiem, jak bardzo szkodliwe są reklamy. Cieszę się, że się nie dałam, ale nie każdy ma tyle szczęścia. Ale wszyscy wokół się dziwią, że moje dziecko „jeszcze” nie pije z butelki i że jeszcze karmię piersią. Jak mnie pytają ludzie niezagłębieni w tematy okołodzieciowe ile się karmi piersią i rzucam hasło: „WHO zaleca co najmniej 2 lata” to widzę na twarzach szczere zdziwienie. Sama też byłam zdziwiona! No ale zaleceń WHO się nie reklamuje w TV niestety..i wszędzie słychać te nieszczęsne 6 miesięcy i to się utrwala (gdy człowiek się nie skupia na przekazie to bez różnicy czy to „6 miesięcy wyłącznego karmienia” czy „wyłącznie 6 miesięcy karmienia”)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *